Nikuś na sportowo
Kaganiec...haha. Ja mam gadżety prawdziwego sportowca. I na zimę i na lato. Sami zobaczcie. Czy nie wyglądam rasowo?
Blog opowiada o psie rasy york, ukazuje jego terrierowaty charakter i obala mit o malutkim, kanapowym piesku, który jest nie tylko milutkim yorczkiem ale i prawdziwym terrierem, W końcu to przecież Yorkshire Terrier. Blog opowiada też o drugim terrierku - psie rasy westie. Trochę podobnym, a jednak innym. Takim pogodnym przytulasku a jednak psotnym. Zapraszam na mojego bloga miłośników yorków i westie oraz wszystkich sympatyków piesków małych i dużych.
wtorek, 26 maja 2020
piątek, 8 maja 2020
Niko i kaganiec
Niko i kaganiec
Nie uwierzycie co ostatnio widzieliśmy. Idziemy z Nikusiem na spacerek i kogo spotykamy? Dwa małe pudle w maseczkach, naprawdę!. Dokładnie to miały na pyskach kagańce a w nich upchane jakieś szmatki. Nie wierzę! Biedne pudle jak w czymś takim oddychać?
Pamiętam jak Nikusiowi kupiliśmy kaganiec. Dr Aga kazała, bo stale wszystko lizał i chorobom nie było końca. Co jedna minęła, to znowu coś zlizał łobuz i znowu brzuch chory. No to kazała mu założyć kaganiec na spacerki. Siedział obrażony przy drzwiach "wolę nie iść, niż iść w tym paskudztwie". Oczywiście próbowaliśmy. Siadał przy drzwiach, nie idę dalej. Potem znalazł sposób, że jak dobrze się o coś obetrzeć, to kaganiec spadnie. I tak się skończyła era kagańca. Mamy go do dzisiaj. Maseczka? No nie...
Nie uwierzycie co ostatnio widzieliśmy. Idziemy z Nikusiem na spacerek i kogo spotykamy? Dwa małe pudle w maseczkach, naprawdę!. Dokładnie to miały na pyskach kagańce a w nich upchane jakieś szmatki. Nie wierzę! Biedne pudle jak w czymś takim oddychać?
Pamiętam jak Nikusiowi kupiliśmy kaganiec. Dr Aga kazała, bo stale wszystko lizał i chorobom nie było końca. Co jedna minęła, to znowu coś zlizał łobuz i znowu brzuch chory. No to kazała mu założyć kaganiec na spacerki. Siedział obrażony przy drzwiach "wolę nie iść, niż iść w tym paskudztwie". Oczywiście próbowaliśmy. Siadał przy drzwiach, nie idę dalej. Potem znalazł sposób, że jak dobrze się o coś obetrzeć, to kaganiec spadnie. I tak się skończyła era kagańca. Mamy go do dzisiaj. Maseczka? No nie...
wtorek, 31 marca 2020
Ochrona przed koronawirusem
Ochrona przed koronawirusem
Czy taka koszulka nie wystraszy koronawirusa? Nikuś uważa, że tak. Napis "ochrona" wystarczy :)
Czy taka koszulka nie wystraszy koronawirusa? Nikuś uważa, że tak. Napis "ochrona" wystarczy :)
niedziela, 1 marca 2020
Obraziłem się
Obraziłem się
Jak oni mogli mi to zrobić. Obudziłem się i lewa tylna łapa jakaś sztywna, ciężka, zawinięta jakimś paskudztwem na różowo (nie lubię różowego fuj) i boli. Dlaczegoooo??? Przedtem chodziłem na czterech łapach, biegałem, bawiłem ciągnąc sznurek aż pazury wbijały się w dywan a teraz co? Leżę jak jakaś kaleka. Nawet usiąść trudno. Już ja im pokażę. Nie będę jadł, nie będę pił, nie będę sikał. Leku też nie wezmę. Niech się martwią. Dobrze im tak. Co oni nie wyprawiali, nawet ciasteczko mi podsuwali, nie powiem pachniało ładnie, ale nie, nie dam się, wytrzymam. Umoczyłem tylko język w wodzie, bo już mi sztywniał z pragnienia, ale pił nie będę. Dopóki mi tego paskudztwa nie zdejmą.
I Nikuś leżał, o tak właśnie, i albo spał albo wręcz zabijał wzrokiem.
Rano trzeba było szybko do dr Agi, żeby antybiotyk i lek przeciwbólowy podała, bo do pyska nic nie chciał wziąć. Wieczorem parówka go pokonała. Zjadł. Ale nic więcej. Strajku ciąg dalszy.
PS. Pamiętacie wpisy o operacji drugiej łapy Nikusia z października 2018? Jak zrywał bandaże i codziennie jeździliśmy do veta aby założył nowe? A teraz nic. Nawet nie próbuje gryźć. Ciekawe. Zmądrzał, czy skupił się na strajku?
Jak oni mogli mi to zrobić. Obudziłem się i lewa tylna łapa jakaś sztywna, ciężka, zawinięta jakimś paskudztwem na różowo (nie lubię różowego fuj) i boli. Dlaczegoooo??? Przedtem chodziłem na czterech łapach, biegałem, bawiłem ciągnąc sznurek aż pazury wbijały się w dywan a teraz co? Leżę jak jakaś kaleka. Nawet usiąść trudno. Już ja im pokażę. Nie będę jadł, nie będę pił, nie będę sikał. Leku też nie wezmę. Niech się martwią. Dobrze im tak. Co oni nie wyprawiali, nawet ciasteczko mi podsuwali, nie powiem pachniało ładnie, ale nie, nie dam się, wytrzymam. Umoczyłem tylko język w wodzie, bo już mi sztywniał z pragnienia, ale pił nie będę. Dopóki mi tego paskudztwa nie zdejmą.
I Nikuś leżał, o tak właśnie, i albo spał albo wręcz zabijał wzrokiem.
Rano trzeba było szybko do dr Agi, żeby antybiotyk i lek przeciwbólowy podała, bo do pyska nic nie chciał wziąć. Wieczorem parówka go pokonała. Zjadł. Ale nic więcej. Strajku ciąg dalszy.
PS. Pamiętacie wpisy o operacji drugiej łapy Nikusia z października 2018? Jak zrywał bandaże i codziennie jeździliśmy do veta aby założył nowe? A teraz nic. Nawet nie próbuje gryźć. Ciekawe. Zmądrzał, czy skupił się na strajku?
niedziela, 23 lutego 2020
To ja?
To ja?
Czy ten maluch to ja? Pańci ostatnio zebrało się na wspomnienia i przeglądała zdjęcia Nikusia.
Zobaczcie co znalazła. I jeszcze pokazuje i pyta "poznajesz, kto to?" Nie poznaję. To jakiś kudłaty smarkacz. Ale pozycja do spanka ciągle podobna. Sami zobaczcie. No i jak poznalibyście mnie???
Czy ten maluch to ja? Pańci ostatnio zebrało się na wspomnienia i przeglądała zdjęcia Nikusia.
Zobaczcie co znalazła. I jeszcze pokazuje i pyta "poznajesz, kto to?" Nie poznaję. To jakiś kudłaty smarkacz. Ale pozycja do spanka ciągle podobna. Sami zobaczcie. No i jak poznalibyście mnie???
niedziela, 9 lutego 2020
Ups druga łapa
Ups druga łapa
No i stało się. Druga łapa uszkodzona. Trochę ponad rok temu operowaliśmy prawą, no to teraz będzie lewa. To samo. Więzadło w kolanku. Wtedy vet uprzedzał, że to samo może być za jakiś czas w drugim. No i jest. Termin już wyznaczony na koniec lutego. Najgorsze będą dwa tygodnie, bo jeszcze nie zapomniałam co wyprawiał poprzednio z bandażami i dwa razy dziennie ganialiśmy do veta aby mu na nowo zakładał. Ale teraz wpadałam na pomysł, że wpakuję Nikusia na ten czas w bawełniany dresik, taki z nogawkami i doszyję mu skarpetą na tę łapę. Może nie ruszy. Chyba, że mały killer rozszarpie dresik, odgryzie skarpetę no i bandaże jego. Wszystkiego można się spodziewać bo to przecież yorek-potworek :)
No i stało się. Druga łapa uszkodzona. Trochę ponad rok temu operowaliśmy prawą, no to teraz będzie lewa. To samo. Więzadło w kolanku. Wtedy vet uprzedzał, że to samo może być za jakiś czas w drugim. No i jest. Termin już wyznaczony na koniec lutego. Najgorsze będą dwa tygodnie, bo jeszcze nie zapomniałam co wyprawiał poprzednio z bandażami i dwa razy dziennie ganialiśmy do veta aby mu na nowo zakładał. Ale teraz wpadałam na pomysł, że wpakuję Nikusia na ten czas w bawełniany dresik, taki z nogawkami i doszyję mu skarpetą na tę łapę. Może nie ruszy. Chyba, że mały killer rozszarpie dresik, odgryzie skarpetę no i bandaże jego. Wszystkiego można się spodziewać bo to przecież yorek-potworek :)
wtorek, 21 stycznia 2020
Zima, słoneczko w górach
Zima, słoneczko w górach
Zaraz po Świętach Niko został spakowany do swojej torby (nie Niko oczywiście ale jego rzeczy) i kierunek Tatry. A torba Nikusia wcale nie jest mała. Jedzonko, miski, zapas ubranek na różną pogodę, ulubione zabawki - no bo trzeba mieć coś do gryzienia i ciągnięcia, ręcznik do wycierania łap, szampon jakby się gdzieś totalnie uświnił, a no i ciasteczka. Bez ciasteczek nie jedziemy.
A w górach jest super. Trzeba wyjrzeć przed chałupę i dobrze się rozejrzeć Wszystko w porządku? Nikt obcy się nie kręci? Jakby co to jestem czujny.

A później zasłużona drzemka. Jaki cieplutki milutki kocyk. Jaka wygodna poduszeczka w góralski wzorek. Może przyśnią się smakowite oscypki? Już mi nie dają to chociaż pomarzę sobie.
Zaraz po Świętach Niko został spakowany do swojej torby (nie Niko oczywiście ale jego rzeczy) i kierunek Tatry. A torba Nikusia wcale nie jest mała. Jedzonko, miski, zapas ubranek na różną pogodę, ulubione zabawki - no bo trzeba mieć coś do gryzienia i ciągnięcia, ręcznik do wycierania łap, szampon jakby się gdzieś totalnie uświnił, a no i ciasteczka. Bez ciasteczek nie jedziemy.
A w górach jest super. Trzeba wyjrzeć przed chałupę i dobrze się rozejrzeć Wszystko w porządku? Nikt obcy się nie kręci? Jakby co to jestem czujny.

A później zasłużona drzemka. Jaki cieplutki milutki kocyk. Jaka wygodna poduszeczka w góralski wzorek. Może przyśnią się smakowite oscypki? Już mi nie dają to chociaż pomarzę sobie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






