niedziela, 24 stycznia 2021

Zima i śnieg

 Zima i śnieg

 Gdyby nie Covid już dawno Niko byłby w górach. Zima, śnieg, on uwielbia. O tak ...w zaspie po pachy.



Super zabawa. I w tym roku nie będzie?

Oho, będzie. Niko widzi, że zaczynają się pojawiać bagaże. To może oznaczać tylko jedno - jadę. Będzie znowu ten fajny biały puch, sól nie będzie gryzła w łapki. A  może zapomną, że dr Aga zabroniła dawać oscypki i dadzą kawałek, no chociaż kawałeczek :)

czwartek, 31 grudnia 2020

Noworoczne życzenia

Dużo dobrego jedzonka, szalonej zabawy, smacznego spanka, jak najrzadszych wizyt u veta a Sylwestra bez strzelania wszystkim pieskom życzy z nadchodzącym Nowym Rokiem Niko.

 







Szczęśliwego Nowego Roku także dla czytelników bloga Nikusia oraz wszystkich miłośników piesków dużych i małych.

sobota, 26 grudnia 2020

Niko świątecznie

 Niko świątecznie

Pomimo, że Nikuś już nie jest małym psinkiem zwyczaje pozostały mu te same. Jakieś torby... coś dla mnie. Trzeba koniecznie zajrzeć. Nie da się? A od czego łapa żeby pogrzebać?






A to Nikuś cztery lata temu. Ciekawość zawsze ta sama, teraz chyba tylko bardziej przedsiębiorczy :), sam sobie poradzę.



niedziela, 6 grudnia 2020

Tylko bez wirowania proszę

 Tylko bez wirowania proszę

Jak Nikuś był jeszcze mniejszy córka chodziła z nim w odwiedziny do koleżanki, która też miała yorka.  Takim panienkom różne pomysły przychodziły do głowy. Dobrze, że na zdjęciach się skończyło.



niedziela, 15 listopada 2020

Kapuśniaczek? Pychotka

 Kapuśniaczek? Pychotka

Niko jak zawsze towarzyszy nam przy obiedzie. A ja? Daj.  Oczywiście nie zjemy spokojnie jak psia miska nie będzie pełna. Tym razem jedliśmy kapuśniak, ugotowany na mięsie. No to damy mu takiego gotowanego mięska. Bedzie mu smakowało. Ale trudno było wybrać samo mięsko, nalało się więc też trochę samego kapuśniaku. Ok, on sobie to mięsko wybierze z zupy. Chwila spokoju, słychać z kuchni psie mlaskanie i ooo.. jest Nikuś. A co on ma na brodzie? Wisi mu na futrze kapusta. Kapusta? Zaglądamy do miski a tam wszystko zjedzone, a miska wylizana. 

 

Zniknęło mięsko i cały kapuśniak. Mniam. Pychotka. Dobrze gotujecie:) taka pyszna zupka z mięskiem.

Ojoj, chyba się gniewają...

poniedziałek, 26 października 2020

Spryciarz

 Spryciarz

Niko dał kolejny popis swojej inteligencji i sprytu.  Dr Aga zaleciła mu czopek przez 3 dni. Hmmm, łatwo nie było ale jakoś się udało. Pomyślałam, że taki czopek to może brudzić kanapę czy dywan. Co tu zrobić? Mam, psi pampers. Niko został więc zapakowany w pampersowe gatki.






Zadowolony nie był. Robił wszystko aby się uwolnić, ale nic z tego. Rzepki zapięłam dość mocno. Nie pomogło rozpaczliwe tarzanie się na dywanie.





Zrezygnowany położył się do posłanka. Ale chyba cały czas kombinował, jak nas przechytrzyć.

Po 3 godzinach, już prawie o północy, przychodzi prosić o spacerek. Oooo...czy ja dobrze widzę, zdjął. Nie wierzę. Niko bardzo z siebie zadowolony, a pampers nawet nie rozpięty porzucony w holu.

Taki jestem sprytny, nie myślcie, poradzę sobie,  Do dziś nie wiem jak on to zrobił.

piątek, 9 października 2020

Tam jest ciekawie

 Tam jest ciekawie

Niko jest niepoprawny.  Upatrzył sobie wspaniałe miejsce, gdzie można by wleźć. Pod taras. Nie pozwalamy, bo nie wiadomo co jest pod takim tarasem, może się trafić coś ostrego i się pokaleczy. Może coś wpadło i zje. Tam go nie widać, więc nawet nie możemy zobaczyć co robi. Choćby nie wiem ile razy mu zabraniać i tłumaczyć, że tam nie wolno, chwila nieuwagi i już jest pod tarasem. Cwana gapa. Nie rozumiecie jak tam jest super. Tak sobie wejść pod taras. Wejdźcie to zobaczycie. Przyłapaliśmy go jak sobie kombinuje, jak tu nas przechytrzyć. Jak skrada się od przodu, to zawsze ktoś go zauważy i pogoni. A to trzeba inaczej. Psi łebek pracuje. A więc Niko schodzi do ogrodu, jakby nigdy nic, wolnym spacerkiem idzie na tył domku, przecież tylko spaceruję, a dalej okrąża domek przy ścianie i cichaczem wczołguje się pod taras. Udało się!  A my nagle słyszymy jakieś szuranie pod podłogą...no tak przechytrzył nas. Wołanie Niko, Niko wyłaź natychmiast. Nie zawsze pomaga. Najskuteczniejsze jest potupanie w podłogę. I wtedy wyłazi taki brudas, wszystkie śmieci na grzbiecie. Byłem tam? Eee tylko wam się wydawało. Ja przecież grzecznie tu leżę.