piątek, 8 maja 2020

Niko i kaganiec

Niko i kaganiec
Nie uwierzycie co ostatnio widzieliśmy. Idziemy z Nikusiem na spacerek i kogo spotykamy? Dwa małe pudle w maseczkach, naprawdę!. Dokładnie to miały na pyskach kagańce a w nich upchane jakieś szmatki. Nie wierzę! Biedne pudle jak w czymś takim oddychać?
Pamiętam jak Nikusiowi kupiliśmy kaganiec. Dr Aga kazała, bo stale wszystko lizał i chorobom nie było końca. Co jedna minęła, to znowu coś zlizał łobuz i znowu brzuch chory. No to kazała mu założyć kaganiec na spacerki. Siedział obrażony przy drzwiach "wolę nie iść, niż iść w tym paskudztwie". Oczywiście próbowaliśmy. Siadał przy drzwiach, nie idę dalej. Potem znalazł sposób, że jak dobrze się o coś obetrzeć, to kaganiec spadnie. I tak się skończyła era kagańca. Mamy go do dzisiaj. Maseczka? No nie...

2 komentarze:

  1. Psiaka trzeba przyzwyczajać do kagańca stopniowo, gdy już chętnie wsadza pyszczek do środka za smaczka wtedy przedłużamy czas przebywania w nim. Jeśli psiak przejawia objaw stresu w kagańcu, nie chce się ruszyć to absolutnie nie można wtedy próbować iść tak na dwór. Efekt będzie odwrotny, kaganiec będzie dla niego czymś nieprzyjemnym :) Cierpliwości! :)

    Jeśli będziesz mieć chwilę zapraszam serdecznie http://familymess.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Musimy spróbować. Czasem pewnie kaganiec by się przydał. Chociaż od jakiegoś czasu już tak nie łapie infekcji.

      Usuń