niedziela, 31 marca 2019

Niko model

Niko model
Nikuś uwielbia ubranka. Wszelkie ubranka, chociaż ukochane są bawełniane bluzeczki.
Oczywiście jak mu założyć jakiś taki niewygodny kombinezon to patrzy zdegustowany i wolno kroczy ale nie protestuje. Ale bawełniana bluzeczka czy polarek to jest to. Ma cały zestaw. Trzeba tylko wymieniać, bo po jakimś czasie są wygryzione dziury. Córka tylko pilnuje żebym mu nie kupiła jakiegoś z błyskotkami, brokatem, bo to chłopak. Wybieram więc takie męskie moro, paski, napis police, army, FBI. Córka trochę marudzi na futerko przy kapturze kurtki, ale ja uważam, że jest super. No co? Męskie kurtki teraz też mają futro przy kapturach.

Jak Nikusiowi jest zimno w domu to sam prosi o bluzeczkę. Piszczy przy komodzie. Pokazujemy smyczka spacerek? Nie. Piłeczka? Nie. Bluzeczka? Taka, tak pies cieszy się i sam wkłada łebek i łapki.

Z ubrankami i Nikusiem jest w ogóle śmieszna historia. Na ogól psy podobno nie lubią ubranek. W sklepie nie chcą przymierzać. Nikuś znany jako miłośnik ubranek został poproszony o przymierzenie kilku. Nie protestował. Zakładał po kolei różne ubranka i paradował jak na pokazie mocy. Wszyscy się śmieli był taki zabawny. Nawet wystąpił w jakimś konkursie prezentując ubranko moro.


"Polarek moro prezentuje Niko rasy Yorkshire Terrier. ... nie straszne są mrozy ani śnieg przyklejający się do włosów bo chroni go ciepłe i wygodne ubranko" 😊

poniedziałek, 4 marca 2019

Czy ja lubię kąpiel?


Czy ja lubię kąpiel?
Jak  kupowaliśmy Nikusia pani w hodowli powiedziała, że mamy go kąpać co 2 tygodnie. OK.

Kupiliśmy szampon, wcale nie tani bo w York centrum, szczotkę do włosa yorka, odżywkę, ręczniki do wycierania. Pierwsze kąpiele były nawet w miarę regularnie. Niko kapał się w wannie. Stał opierając łapki o ścianę wanny i trzeba go było tylko przytrzymywać, żeby nie fiknął. Największy kłopot to było jednak suszenie. Wytartego ręcznikiem  Nikusia sadzało się na drugim ręczniku na podłodze w łazience i suszyło suszarką. Pierwsze chwile znosił nawet dobrze. Ale im bardziej był wysuszony zaczynał się wiercić i kombinować jakby tu uciec. A już żeby wysuszyć łebek to był prawdziwy sprawdzian umiejętności utrzymania psa z łebkiem nie schowanym między kolana pańci. Oczywiście po kilku razach do kąpieli pozostała tylko pańcia bo nikt inny ....nie miał akurat czasu😉. Acha, akurat.
Muszę się przyznać, że z biegiem czasu kąpiele nie były już tak regularne. Niko też zaczynał mieć powoli chyba dosyć. No bo jak można tak wyglądać? York czy nie york? 
Raz  wykorzystując chwilę mojej nieuwagi kombinował jakby tu wyskoczyć z wanny. Na szczęście w porę zauważyłam i go złapałam. Mały głupol musiał być bardzo zdesperowany. Mógł sobie zrobić krzywdę. Od tamtej pory nawet na chwilę nie można go było spuścić z oka.

Jedyne co mu się udawało to uciec pańci z ręcznika z jeszcze trochę wilgotnym futrem. Wytrzymywał tylko do czasu jak wysuszył grzbiet i myk - już go nie ma. Biegał jak szalony po całym mieszkaniu, co chwila wycierał się o dywan i dalej pędził tylko uszy powiewały.