Zielono mi...
Nikuś wyraźnie poczuł wiosnę. A na wiosnę wszystko zieleni się. Ups..psie ucho też. Co to się stało?
Ale trzeba przyznać, że kolor całkiem ładny.
Blog opowiada o psie rasy york, ukazuje jego terrierowaty charakter i obala mit o malutkim, kanapowym piesku, który jest nie tylko milutkim yorczkiem ale i prawdziwym terrierem, W końcu to przecież Yorkshire Terrier. Blog opowiada też o drugim terrierku - psie rasy westie. Trochę podobnym, a jednak innym. Takim pogodnym przytulasku a jednak psotnym. Zapraszam na mojego bloga miłośników yorków i westie oraz wszystkich sympatyków piesków małych i dużych.
Zielono mi...
Nikuś wyraźnie poczuł wiosnę. A na wiosnę wszystko zieleni się. Ups..psie ucho też. Co to się stało?
Ale trzeba przyznać, że kolor całkiem ładny.
Czy to śnieg?
Nikuś tak lubi śnieg, że chyba znalazł sobie artykuł zastępczy. Eeee.. nie, co ta pańcia mówi. To po prostu pięknie pachnie owcą:) Niuch, niuch....cudowny zapach.
Jak narkotyk:)
Deja vu?
Kilka lat później, ta sama miejscowość, nieco inna sceneria, a szaleństwa Nikusia na śniegu takie same.
Zima i śnieg
Gdyby nie Covid już dawno Niko byłby w górach. Zima, śnieg, on uwielbia. O tak ...w zaspie po pachy.
Super zabawa. I w tym roku nie będzie?
Oho, będzie. Niko widzi, że zaczynają się pojawiać bagaże. To może oznaczać tylko jedno - jadę. Będzie znowu ten fajny biały puch, sól nie będzie gryzła w łapki. A może zapomną, że dr Aga zabroniła dawać oscypki i dadzą kawałek, no chociaż kawałeczek :)
Dużo dobrego jedzonka, szalonej zabawy, smacznego spanka, jak najrzadszych wizyt u veta a Sylwestra bez strzelania wszystkim pieskom życzy z nadchodzącym Nowym Rokiem Niko.
Szczęśliwego Nowego Roku także dla czytelników bloga Nikusia oraz wszystkich miłośników piesków dużych i małych.
Niko świątecznie
Pomimo, że Nikuś już nie jest małym psinkiem zwyczaje pozostały mu te same. Jakieś torby... coś dla mnie. Trzeba koniecznie zajrzeć. Nie da się? A od czego łapa żeby pogrzebać?
A to Nikuś cztery lata temu. Ciekawość zawsze ta sama, teraz chyba tylko bardziej przedsiębiorczy :), sam sobie poradzę.
Tylko bez wirowania proszę
Jak Nikuś był jeszcze mniejszy córka chodziła z nim w odwiedziny do koleżanki, która też miała yorka. Takim panienkom różne pomysły przychodziły do głowy. Dobrze, że na zdjęciach się skończyło.