Wakacje nad morzem
Możecie się śmiać z mojego plecaczka, ale on jest super. O zobaczcie, jak podróżowałem wieczorem plażą. Zachodzące słońce, morski zapach i ten wiatr w nos...niezapomniane...
Blog opowiada o psie rasy york, ukazuje jego terrierowaty charakter i obala mit o malutkim, kanapowym piesku, który jest nie tylko milutkim yorczkiem ale i prawdziwym terrierem, W końcu to przecież Yorkshire Terrier. Blog opowiada też o drugim terrierku - psie rasy westie. Trochę podobnym, a jednak innym. Takim pogodnym przytulasku a jednak psotnym. Zapraszam na mojego bloga miłośników yorków i westie oraz wszystkich sympatyków piesków małych i dużych.
Wakacje nad morzem
Możecie się śmiać z mojego plecaczka, ale on jest super. O zobaczcie, jak podróżowałem wieczorem plażą. Zachodzące słońce, morski zapach i ten wiatr w nos...niezapomniane...
Wycieczkowicz
Czy widzicie jak ja podróżuję? Jest super. Pańcia wypatrzyła gdzieś w internecie takie plecaczki i mi kupiła. Najpierw nieufnie na ten wór patrzyłem, ale mnie zapakowali i ruszyliśmy na wycieczkę.
Nie muszę łapami przebierać, siedzę sobie całkiem wygodnie, wyglądam na świat, z góry lepiej widać i jestem razem ze wszystkimi. Bajka.
Otwarcie sezonu
Dopiero co wróciłem z nart, a tu już trzeba otwierać nowy sezon działkowy. Najpierw przejrzenie wszystkich kątów czy wszystko jest i nic mi pańcia nie wyrzuciła. Czy jest moja poducha? Jest, jest. No to teraz trzymam i nie oddam nikomu. Moja. Jeszcze tylko sobie ułożę właściwie i będzie super. Jaka psia radość.😍
Narciarz roku
Jestem zawsze gotowy.... i na mocno świecące w oczy słońce słońce i na sypiący w oczy śnieg.
Dobry sprzęt jest najważniejszy. Tylko moda się zmienia, więc i ja zmieniłem gogle.
A tak naprawdę to musiałem zmienić, bo poprzednie połamała mi pańcia. Pożyczyła i połamała. Więc mam nowe. Prawda, że bardzo mi w nich ładnie?
Niko 2010
Życzenia, życzenia...
Za oknem deszczowo i ponuro. Ale Nikuś zdążył jeszcze zrobić sobie zdjęcie na śniegu.
Terapeutyczna porażka.
Trochę mieliśmy przerwy w aktywności, bo głównie chodziliśmy na kontrole do veta. Jak nie badanie to usg albo chociaż szybka kroplówka.
Najgorsze, że doktor kazał mierzyć Nikusiowi kilka razy ciśnienie tak kontrolnie.
Acha, jak tu zmierzyć ciśnienie jak Nikusiowi ono skacze jak tylko zaczynamy wychodzić do samochodu. No nie, znowu vet. Było kilka podejść. Nie dało rady. Nawet smakołyki nie pomogły. Taki był nakręcony. Lekarz tych wyników nawet nie zapisywał, bo be sensu. Szczęśliwie doktor był wyrozumiały i ....odpuścił Nikusiowi.
Zdesperowany pacjent
Nie zgadzam się na żadną dietkę. Jestem taaaki słaby....Muszę się odżywiać. A oni najwyżej dają polizać kurczaka i to czasami. Bo niby więcej nie mogę. Trzeba było ruszyć na łowy. Nie ma to jak upolować świninkę. Mam. Moje.