Podobno w Wigilię zwierzęta mówią ludzki głosem.
A Niko zaśpiewał dla Was wszystkich. Autorska płyta Nikusia.
Niestety chyba się trochę wstydzi, bo na blogu się nie odtwarza😕
Blog opowiada o psie rasy york, ukazuje jego terrierowaty charakter i obala mit o malutkim, kanapowym piesku, który jest nie tylko milutkim yorczkiem ale i prawdziwym terrierem, W końcu to przecież Yorkshire Terrier. Blog opowiada też o drugim terrierku - psie rasy westie. Trochę podobnym, a jednak innym. Takim pogodnym przytulasku a jednak psotnym. Zapraszam na mojego bloga miłośników yorków i westie oraz wszystkich sympatyków piesków małych i dużych.
Podobno w Wigilię zwierzęta mówią ludzki głosem.
A Niko zaśpiewał dla Was wszystkich. Autorska płyta Nikusia.
Niestety chyba się trochę wstydzi, bo na blogu się nie odtwarza😕
Pracowity Niko
Lizu, lizu, trzeba to zrobić bardzo dokładnie. Centymetr po centymetrze. Coś weszło? Brudne? Boli? Tego nie wiadomo, ale Nikuś już od jakiegoś czasu obrabia własne łapki, głuchy na wszelkie wołanie. Tyle pracy przecież do wykonania.
Wakacyjne upominki Nikusia
Co ta pańcia? Trzy Nikusie na półce? Takie wspomnienie wakacji nad morzem?
Zamiast oglądać kubeczki lepiej pobawiła by się ze mną. Ja to sobie z nad morza przywiozłem piłeczkę. Lepsza niż jakiś kubek, co to ani to zjeść, ani pobawić się z tym. Nawet na wodę do picia się nie nadaje.
A piłeczka jest super. No pańcia, próbuj mi zabrać...
Ooo normalne jedzenie
Ciąg dalszy diety dr Agi i ciąg dalszy psiej desperacji. Niko chyba już nie liczy na koniec dietki i postanowił sam sam sobie poradzić. Taki fajny kotlecik tu został. Nawet resztki z mizerii mogą być:). Kwaśne pewnie ale co tam, zjem.
Niko plażowicz
Wakacje i morze. To standard Nikusia. Niko ma nawet swój własny ręczniczek plażowy. Hmmm, wszyscy leżą na jakiś takich kolorowych szmatkach, to ja też. No i konieczne trzeba sobie wybrać dobry punkt obserwacyjny. Niko zawsze czujny. Tylko trzeba go trzymać na smyczy, bo zaraz się gdzieś oddali.
Psia desperacja
Nikuś bardzo źle znosi dietkę od dr Agi. Jak to koniec smakołyków? Chrupki i puszka? Tylko? Jakiś dramat. Tym razem wszyscy dostali przykaz "dieta i koniec". Nie ma ojej tylko raz. Jak pies ma być zdrowy, to trzeba się stosować do zaleceń. No cóż...A Niko jak zwykle daj, daj, no co żarty sobie robisz? Zagłodzić mnie chcesz? No i desperacja osiągnęła maksimum.
Siedzimy na tarasie, patrzę a przemyka się Nikuś i coś dziwnego wystaje mu z pyska. Wygląda jak ogromny wywalony język, czy coś jeszcze gorszego. O jejku co mu się stało? Podbiegam, pies ucieka, udaje mi się podejść bliżej i ... nie wierzę on w pysku trzyma denko od puszki, własnej puszki, które wyciągnął z kosza na śmieci.
Po co mu to? Przecież tyko pysk tym pokaleczy, to ostra blacha. Przecież to jego własna puszka, żaden smakołyk. Nie dał sobie zabrać, gotów bronić zdobyczy zębami. Jakimś cudem udało mu się to zabrać.
Nigdy nie grzebał w śmieciach musi naprawdę bardzo przezywać tę dietkę. A śmieci teraz trzeba stawiać wyżej, aby nie sięgnął.
Nikusiowe samoleczenie
Na działce Nikuś zrobił pobudkę o 4 nad ranem, wypuścić na dwór. Ok, wychodź. Ale coś długo nie wracał. Wyglądam, wołam nic. Ciemno, psa ani śladu. Wychodzę na teren, a co to? Psina zajada coś w krzakach. Oby nie zjadł nic trującego, tam rosną konwalie. Zabrałam zwierzaka do domu. Chwila spokoju. Wypuść. O nie, siku nie chcesz. Wypuść!!!!. Masz wychodź. To samo. Tym razem znalazłam go po drugiej stronie zajadał szczaw, czy coś takiego podobnego. I tak jeszcze kilka razy. Ledwo dotrwaliśmy do rana. Wyjść, wejść. Po powrocie zaraz do dr Agi. No i zleciła kompleksowe badania krwi. Ciekawe co wyjdzie. Pewnie coś mu jest, skoro zżera trawę.Oby nic bardzo poważnego.