Mały york? haha
Jak kupowaliśmy Nikusia pani w hodowli powiedziała nam, że będzie ważył jakieś 3,8 kg. O fajnie. Rasowy i duży. Dokładnie taki jakiego szukaliśmy. On był od razu dość sporym szczeniakiem, największym w miocie. I te duże sterczące uszy. Cudo.


że psiak jest większy. Był coraz bardziej terrierem.
3,8 kg? Hmmmm Potem śmiałyśmy się z córką, że chyba za długo dostawał karmę junior na szybki wzrost.
Obecnie Niko ma średnio około 6,5 kg. No czasami zimą nawet 6,7 kg. Może trudno uwierzyć ale jest normalnej budowy. Ale jest duży. Jak stanie na łapkach to nosek prawie dotyka do stołu. Zajrzeć się nie da, trochę jednak za mały, ale niewiele brakuje. Jest większy niż przeciętne yorki. Widziałam już kilka takich właśnie dużych yorków, widocznie znowu nastąpiła zmiana od miniaturek do większych. Podobno pierwotnie yorki ważyły 8 kg a potem były zmniejszane. Ale te najmniejsze były jednak chorowite. Znowu więc jest sporo większych.
Szkoda, że na wystawę trzeba mieć długie futro do ziemi. Gdyby była kategoria ostrzyżonych yorków, to kto wie, może Nikuś by poszedł na taką wystawę, chociaż córka śmiała się, że jest za ruchliwy i nie chciał by stać równo na takiej wystawie ani biegać w koło na ringu. Tyle atrakcji o wiele ciekawszych niż dać się oglądać i biegać na pokaz. I dyskwalifikacja ha ha. Taki jest Niko. Ciekawski, rozbiegany, wszystko musi sprawdzić i obejrzeć.