Zdesperowany pacjent
Nie zgadzam się na żadną dietkę. Jestem taaaki słaby....Muszę się odżywiać. A oni najwyżej dają polizać kurczaka i to czasami. Bo niby więcej nie mogę. Trzeba było ruszyć na łowy. Nie ma to jak upolować świninkę. Mam. Moje.
Blog opowiada o psie rasy york, ukazuje jego terrierowaty charakter i obala mit o malutkim, kanapowym piesku, który jest nie tylko milutkim yorczkiem ale i prawdziwym terrierem, W końcu to przecież Yorkshire Terrier. Blog opowiada też o drugim terrierku - psie rasy westie. Trochę podobnym, a jednak innym. Takim pogodnym przytulasku a jednak psotnym. Zapraszam na mojego bloga miłośników yorków i westie oraz wszystkich sympatyków piesków małych i dużych.
Zdesperowany pacjent
Nie zgadzam się na żadną dietkę. Jestem taaaki słaby....Muszę się odżywiać. A oni najwyżej dają polizać kurczaka i to czasami. Bo niby więcej nie mogę. Trzeba było ruszyć na łowy. Nie ma to jak upolować świninkę. Mam. Moje.
Znowu jestem pacjentem
Niko miał operację. Poważną operację wątroby. Bardzo dzielny pacjent. A jaki ładny kubraczek mu dali w klinice. Prawdziwy elegant.
Ale w 6 dobie dopadł Nikusia kryzys. Biedak ledwo łapami poruszał, nic nie jadł. Okazało się, że anemia. Szybko więc klinika, badania, odpowiednie leki i po 2 dniach pies jak nowy. Kurczaka z piórami by zjadł. Już jest OK. A jak jest OK to co trzeba zrobić? Pilnować michy 😊
Poczekam
Ha, myślą, że zamknęli drzwi i mnie nie wpuszczą! Poczekam, kiedyś będą musieli otworzyć, bo inaczej będą uwięzieni w pokoju. Niech nie myślą, że zrezygnuję.
Światowy Dzień Psa
A tu niespodzianka😒zamiast ogromnej porcji smakowitego kurczaka dostałem...paszport dla psa. Podobno wielka zdobycz, bo nigdzie od dłuższego czasu nie było. Pffii..
I po co mi taki papierek? Ani to zjeść, ani nawet polizać. Pańcia mówi, że może pojadę w zimie na narty w takie duże góry jakich jeszcze nie widziałem. Ale po co? Mnie dobrze tam gdzie zawsze jeżdżę. Chyba się na pańcię obrażę o tak...
Ale jestem zmęczony
Tak wygląda Niko po powrocie z podróży. Zdjęcie szelek i sweterka przerosło go.
I tak, został w sweterku ściągniętym z jednej łapy i zwiniętym pod szyją i tylko rozpiętych szelkach. Reszta wisi na piesku. Podróż go wykończyła. Spanko, tylko spanko.
Ukochany kocyk Nikusia
Hej, zobaczcie jaki mam cudowny kocyk. Mięciutki, puchaty, w takim ładnym zielonym kolorze. Nie jakiś tam wściekle czerwony. Tylko przytulić się drzemać.
Na wyjeździe Nikuś upodobał sobie ten kocyk. Stwierdził, że to JEGO kocyk. Co z tego, że był wyposażeniem pokoju. Pańcia zabierz mi ten kocyk. Bez tego kocyka nie wyjeżdżam do domu. Na żadnym ie śpi się tak dobrze.
Hmmm...chyba będę musiała poszukać takiego kocyka. Tylko co, jak będzie inaczej pachniał i to nie będzie już ten sam kocyk??
A to co takiego, dzik?
Niko dostał w prezencie zabawkę. Dzik? Groźny? No to atakujemy...Wytarmosić wroga. Niech zna swoje miejsce. Ja tu rządzę.
Tak się zmęczył, że w końcu padł. Ale jakby co, na wszelki wypadek jestem czujny, pilnuję go.
Nikusiu, głuptasku, to nie dzik, to zwykły prosiak.