środa, 8 lipca 2020

Uwaga na kłosy

Uwaga na kłosy
Niko znowu kulał na łapę. Tym razem przednią. Kulał to mało powiedziane. On na nią nie stawał, i zdecydowanie gorzej mu szło poruszanie się niż gdy miał chorą tylną łapę. Znowu? Tym razem coś zrobił w przednią?? Skręcił? Nadciągnął? Zerwał ścięgno? Znowu operacja?
Wieczorem oglądamy łapę a tam na wierzchu stopki jakaś wylizana czy już nawet wygryziona rana.  Przyglądam się bliżej, a to wygląda jak jakiś bąbel czerwony. No to w samochód i szukamy veta. A jest niedziela wieczór. Jeden do 16:00, drugi do 17:00, u trzeciego 8 w kolejce i trzeba by czekać ze 2 godziny. Jedziemy do kolejnego. Udało się. Nie ma kolejki. Obejrzał łapę, pomacał i powiedział, że może mu coś wlazło. Na razie więc maść na łapę, antybiotyk, lek przeciwzapalny i łapa znowu zawinięta, o tak:




Nikuś w ogóle nie umiał chodzić z taką łapą, jakoś tak śmiesznie machał nią w powietrzu, jakby robił pa, pa. Następnego dnia kontrola. Vet odwija łapę, próbuje wycisnąć ten bąbel i nagle co widzimy? Jakiś ostry koniec. Łapie pincetką i wyciąga 1,5 cm kłos. Jak to siedziało w takiej małej łapce?

 Świat Czarnego Teriera

Łapa dalej zabandażowana ale od razu raźnie pobiegł. Przestało kłuć i boleć psiaka. Już jest z każdym dniem lepiej ale jeszcze chodzimy na kontrole. A tam codziennie jakiś inny psiak inwalida w poczekalni z powodu kłosa. Jeden miał podobno aż w trzech łapkach :(

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza